Po wyjściu Milli Susanna przeszła do swojego prywatnego

się, ustawili ją na podłodze i z ulgą się wyprostowali.
- Niewiele trzeba, żeby pana zadowolić, milordzie. Niech pan każe wszystkim
- Naprawdę? - zdziwiła się dziewczyna. - Dziękuję, Lucienie.
- Parę kroków stąd mamy łóżko - powiedział.
ten sposób, że zna się języki.
- Panno Gallant, karoca już czeka - oznajmił kamerdyner.
Alexandra wcale nie poczuła się onieśmielona, wręcz przeciwnie, miała ochotę
powiedziała mentorskim tonem.
- Chcę się z nią ożenić, ale ona się nie zgadza...
Balfour uniósł brew.
sobą syna. W ten sposób stracił punkt, nim rozmowa w ogóle się zaczęła.
Nie była w stanie wykrztusić więcej. Kiedy widziała, jak Santos patrzy na Glorię, serce kroiło się jej z zazdrości i z żalu nad sobą. Tak bardzo, tak rozpaczliwie chciała, żeby ktoś i na nią patrzył w podobny sposób. I tak strasznie się bała, że jej marzenie nigdy się nie spełni.
Znowu był dawnym sobą, lecz Alexandra dobrze pamiętała jego wcześniejsze
Wstała i wygładziła spódnicę.

dobę wypełniały w równych proporcjach dwa doznania: wielka miłość

- Tak. - Twarz dziewczyny spąsowiała.
Dziesięć lat temu. W przeddzień śmierci ojca.
- Ze znamienitej rodziny, dobrze wychowaną dziewicę, najlepiej atrakcyjną.

- Czytanie Pisma! Pomyśleć, jaka dobra z ciebie chrześcijanka! Świecisz przykładem, co? Przykładem miłosierdzia! W każdym razie bardzo chcesz, żeby ludzie w to uwierzyli, prawda?

swej kobiecości i pragnącą tę kobiecość pielęgnować.
pleców, wyjął z kieszeni nóż i odciął oba rękawy. Przyklęknął przed
o nie, może pamięta także twojego syna. Ale pewnie wie tylko

boju.

- No właśnie mówię! - zirytowała się, szturchając Coltona. -
korporacji, dla rządów. Można powiedzieć, że jestem kimś w rodzaju
znalazł schronienie przed słońcem. Z drugiej strony, jeśli znalazł takie